Półtoramilionowa strata, to żadna strata

 

Ubiegłotygodniowa, marcowa sesja Rady Powiatu wyjątkowo ze strony koalicji PiS i PSL miała komiczny charakter kwestionowania wszystkiego na zasadzie „nie, bo nie”, czyli odwracania „kota ogonem”.
Wnioski radnych PO by wprowadzić do porządku obrad rzeczową dyskusję o nowych opiniach Regionalnej Izby Obrachunkowej, wydanych z zastrzeżeniami, które wpłynęły do Rady Powiatu już po uchwaleniu budżetu powiatu na 2017 r., kwestionowanego i nie popieranego przez radnych PO.  Przedstawienie przez starostę informacji i dyskusji poświęconej szeroko opisywanej sprawie chemikaliów stanowiących istotne zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców, nie tylko już powiatu brzeskiego. Przedstawienie informacji przez starostę i uzasadnienie zlikwidowania Wydziału Zdrowia w Starostwie w kontekście protokołu z kontroli Najwyższej Izby Kontroli o konieczności wzmocnienia nadzoru nad szpitalem, tym bardziej, że zawarta ocena zarządzania BCM i kompetencji obecnego dyrektora, jako menadżera była mierna. Niezależny audyt przeprowadzony w szpitalu równie kiepsko ocenił zarządzanie szpitalem. Komisja zdrowia Rady Powiatu Brzeskiego nie miała pojęcia o likwidacji nadzoru nad szpitalem. O tych tematach radni nowo utworzonego klubu PiS i Prawica wspólnie z radnymi PSL nie chcieli w ogóle dyskutować. Zalecenia RIO o konieczności modyfikacji prognozy kwoty długu w celu jej urealnienia, a w szczególności dostosowania poziomu spłat zadłużenia do faktycznych i realnych możliwości finansowych powiatu były im obojętne. Biernie przyglądali się na nasze propozycje czekając na rozwój wydarzeń. Nie przekonywał ich nawet fakt, że na 12 powiatów w województwie opolskim, tylko nasz brzeski otrzymał z RIO „czerwoną kartkę”. Brak bowiem urealnienia i zaktualizowania prognozy oznaczać może brak możliwości zaciągania kolejnych długoterminowych zobowiązań. Oczywiście wskazane przez nas problemy, o których nie chciano dyskutować na sesji zamieniliśmy w interpelacje do starosty, kolejny raz dopominając się rzetelnych informacji na piśmie. Nie bez powodu z naciskiem na rzetelne i wyczerpujące, gdyż często odpowiedzi na pytania są nie na temat.

Chociażby odpowiedź na moją interpelację z dnia 27 grudnia w sprawie naboru na stanowisko naczelnika Wydziału Rozwoju i Promocji, gdzie wnosiłem m.in. o przedstawienie zaprezentowanej przez kandydatkę w trakcie naboru strategii, ewentualnie planu lub programu rozwojowego naszego powiatu. Otrzymana odpowiedź była niepełna. Chyba przez pomyłkę dołączono tylko listę pytań:

  1. Czy ma Pani wizję promocji powiatu?

  2. Czy ma Pani wizje promocji BCM?

  3. Jak należy promować zadania własne powiatu?

  4. Czy zna Pani strukturę wydziału?

Z przedstawionego materiału wynika, że właściwie wystarczyło odpowiedzieć tylko 3 x TAK i członkowie komisji uznali, że kandydatka wykazała się wiedzą na ww. stanowisko.

Żenująca była również odpowiedź przewodniczącego rady powiatu, kto z radnych z imienia i nazwiska wszedł do nowo powołanego klubu PiS i Prawicy. Odpowiedział jakby to było tajemnicą, że chyba 8 czy 9 radnych. Ten ósmy czy dziewiąty radny to pewnie ten wahający się.
Wręcz kłamliwą natomiast informację przekazał radnym w temacie skargi dotyczącej dyrektora BCM złożoną przez lekarzy jednego z oddziałów szpitala w Brzegu. Jeszcze w grudniu do wiadomości rady powiatu wpłynęła skarga lekarzy dotycząca m.in….(…)” lekceważącego traktowania nas przez dyrekcję BCM „(…), braku informowania o planach rozwojowych szpitala, planach zakupu sprzętu medycznego, wyników finansowych (…)”, braków wdrożenia realnego szybkiego wdrożenia planu poprawy” (…)

Na początku lutego br. radni PO złożyli zapytanie w tej sprawie i zawnioskowali, by przewodniczący Rady Powiatu niezwłocznie podjął działania związane z nadaniem biegu sprawie w trybie skargowym.

Przewodniczący stwierdził, że wniosek radnych PO uważa za bezzasadny, tłumacząc, że decyzję swoją podjął w oparciu o opinię radcy prawnego. Radca prawny zapytany przez radnego Jacka Niesłuchowskiego o wskazanie podstawy prawnej nie potrafił jej podać, natomiast na sporządzenie opinii w elementarnej kwestii stwierdził, że potrzebuje więcej czasu. Nie było więc ani opinii radcy prawnego ani nie potrafiono wskazać podstawy prawnej nie nadania właściwego biegu sprawie.
Kolejny już raz niewygodne sprawy, wbrew standardom stosowania prawa przewodniczący rady potulnie zamiata pod dywan.
Hitem merytorycznym sesji był natomiast temat „Perspektywy rozwoju stref ekonomicznych w powiecie brzeskim”. Materiał przygotowywał Wydział Rozwoju i Promocji pod kierunkiem nowej pani naczelnik. Materiał nie tylko, że nie odzwierciedlał tematu, który rada miała omówić, ale wręcz kojarzył się z niewłaściwą promocją. W sumie to podzielam kuluarowe oceny radnych, że kompetencje nowej naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocje są słabe i kojarzą się ze stagnacją rozwoju miasta Brzegu z poprzednich lat.
Kolejnym hitem, który przebił wszystkie pozostałe było wystąpienie dyrektora BCM Krzysztofa Konika. Kolejny raz opowiadał dyrdymały pseudorestrukturyzcji BCM, wpierając radnym, że ponad półtora milionowa strata to żadna strata. Pozostaje podziękować dyrektorowi, że nie zatopił jeszcze okrętu flagowego, tylko wierci w pokładzie systematycznie dziury powoli go zatapiając.

W swojej filozoficznej rzeczywistości w dalszym ciągu tworzy szpitalną fikcję.

 

Krzysztof Puszczewicz

radny Powiatu Brzeskiego