O mnie


Nie lubię się ślizgać po problemach


Jak długo jest pan radnym?

- Po raz pierwszy zostałem radnym w 1998 r. z ramienia AWS. Mandat radnego województwa opolskiego pełniłem do 2002 r. Wtedy wspólnie z obecnym prezydentem Opola, Ryszardem Zembaczyńskim, pracowaliśmy w Komisji Rozwoju Regionalnego, a z Waldemarem Kościelnym w Komisji Samorządowej. Marszałkiem województwa opolskiego był Stanisław Jałowiecki, który stał na czele wypracowywania fundamentów samorządowych w naszym regionie. Od tego czasu zacząłem zajmować się samorządem oraz poznawać zasady i mechanizmy, jakimi powinien się on kierować. Po raz kolejny radnym zostałem w 2010 r. i mandat radnego powiatu brzeskiego sprawuję do dziś. Jestem członkiem Komisji Budżetowej. Uczestniczę praktycznie we wszystkich posiedzeniach komisji, biorąc w niej czynny udział. To samo można powiedzieć o sesjach rady powiatu, do których podchodzę bardzo poważnie, zapoznaję się ze wszystkimi dokumentami, docieram do materiałów źródłowych, które często ujawniają różne niespodzianki.


Czy zapoznał się pan z samorządem powiatowym?

- Tak. Cztery lata to dość długi okres, aby poznać reguły funkcjonowania samorządu powiatowego, zadania, które realizuje oraz instrumenty, które temu służą. Zaznajomienie się z samorządem powiatowym było dla mnie o tyle łatwiejsze, że pewne doświadczenie samorządowe zdobyłem już wcześniej, właśnie jako radny wojewódzki. Wciąż jednak uczę się nowych rzeczy. Powiem coś banalnego. Człowiek uczy się przez całe życie i tak też jest w samorządzie i pracy radnego. To jest fajne i daje mi dużo pozytywnej energii. Z jednej strony jestem już dziadkiem - mam bowiem wnuczkę Hanię - oraz emerytem. Z drugiej strony cały czas widzę, że mogę się dalej rozwijać, wpływając także poprzez swoją aktywność na otoczenie i mogę pomagać ludziom. Pracę radnego traktuję całkowicie poważnie. Nie lubię „ślizgania się”. Nie lubię odkładania rzeczy na jutro. Jeżeli mam coś zrobić, to po prostu to robię. Gdy zostałem radnym powiatu to uznałem, że jeżeli część społeczeństwa mi zaufała, to zrobię wszystko, aby możliwości, jakie daje mandat radnego, wykorzystać jak najlepiej. W biurze Zarządu Powiatu PO RP bardzo często spotykam się z mieszkańcami naszego powiatu. Przyjmuję również zgłaszane przez mieszkańców powiatu postulaty oraz skargi i przedstawiam je organom powiatu do rozpatrzenia. Z całą pewnością, o co niektórzy mają być może do mnie pretensje, jestem radnym dociekliwym. Złożyłem dziesiątki interpelacji w różnych sprawach. Staram się również informować o swojej aktywności mieszkańców. Co roku składam sprawozdanie ze swojej działalności, zaś wszystkie te informacje umieszczam na stronie internetowej, publikuję je też często na łamach prasy. Z różnymi problemami przychodzą mieszkańcy naszych gmin i często, o ile jest to możliwe, pomagam je rozwiązywać, uczestnicząc osobiście w rozmowach z urzędnikami konkretnych instytucji.

Na przykład?

- Ciągle były skargi i niepokojące sygnały dotyczące niewłaściwego ruchu na Placu Dworcowym. Doprowadziłem do spotkania wszystkich zainteresowanych stron. Udało się zaprosić dyrektora Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP we Wrocławiu Tadeusza Szulca i podczas spotkania - momentami dość burzliwego - udało się dojść do porozumienia zarówno z mieszkańcami, taksówkarzami, jak i urzędnikami miasta i powiatu. Dziś na Placu Dworcowym panuje porządek. Nowe miejsca parkingowe zostały wyznaczone, a ruch z dawnych lat został przywrócony.

Jak ocenia pan pracę obecnej rady powiatu, zarządu i samego starosty?

- Rada oprócz funkcji uchwałodawczej, pełni także funkcję kontrolną organów wykonawczych. Tutaj zastrzeżeń mam najwięcej. W codziennym funkcjonowaniu rady zaskoczyła mnie najbardziej uległość niektórych radnych względem starosty i Zarządu, a czasem także bezrefleksyjność podejmowanych decyzji. Wiele razy spodziewałem się, iż na ważne tematy, które starałem się inicjować, pojawią się wartościowe dyskusje. Tymczasem było ich niewiele. Nie wiem, po co niektórzy startują w wyborach samorządowych, skoro później nie przejawiają żadnej aktywności. To nie jest uwaga czy też pretensja osobista. Przeciwnie, uważam, że prywatnie wielu z nich to fajni ludzie. Tym niemniej, w mojej ocenie, część z nich do pracy w radzie się nie nadaje. Jak funkcja kontrolna może być przez radę w sposób należyty wykonywana, skoro przewodniczący i dwóch wiceprzewodniczących to osoby z nadania PiS-u? W konsekwencji, zdarzały się i takie sytuacje, że rada podejmowała uchwały z naruszeniem przepisów prawa. Rzutuje to oczywiście również na ocenę pracy zarządu, który pomimo jasnych sytuacji prezentował za pośrednictwem starosty dość nowatorskie, że tak się wyrażę, podejście do zagadnień oczywistych z punktu widzenia finansów publicznych. W takich sytuacjach kluczowa jest rola przewodniczącego rady, który w tej kadencji niestety zawiódł wiele razy, realizując przede wszystkim cele starosty i zarządu, a nie rady i powiatu.

Pracę zarządu miało usprawnić powołanie dodatkowego wicestarosty - nowego etatowego członka zarządu. Według starosty miał on tchnąć nowe życie, pokazać nowe spojrzenie na ważne sprawy, usprawnić pracę zarządu. Za niemałe pieniądze zatrudniono emeryta, a nie każdy emeryt ma nowe spojrzenie. Wiele błędów i uchybień popełnianych przez zarząd powstaje na skutek braku wystarczającej wiedzy, braku świadomości, bądź realizacji własnych celów politycznych czy też koleżeńskich. A to zarząd nie wie, że wiceprzewodniczący rady nie może być członkiem Komisji Rewizyjnej, a to nie wie, jak doręczyć wypowiedzenie umowy o pracę aresztowanemu pracownikowi, którego cała Polska widziała w telewizji, jak wziął łapówkę i chował ją pod parapet. Nie wie również i tego, że jedynie „przyjmowanie do wiadomości przez Zarząd Powiatu” np. problemów związanych z Brzeskim Centrum Medycznym jest w rzeczywistości ignorowaniem tych problemów, a nie rozwiązywaniem. Ocenę starosty pozostawię bez komentarza.

Uchyla się pan od oceny starosty?

- Nie. Ci, którzy znają moją aktywność jako radnego, czytają moje teksty, lub śledzą moją stronę internetową, wiedzą, jaka jest moja ocena starosty. Pomijając głośne medialne historie ze starostą, to jestem zaskoczony, że starosta okazał się osobą, która nie potrafi podjąć zdecydowanych działań oraz trudnych decyzji, np. związanych z sytuacją brzeskiego szpitala. Nie mam oczywiście wątpliwości, że starosta ma na względzie interes powiatu, ale mam również nieodparte wrażenie, że bardziej jednak umiłował swój interes własny. Nawet radni, którym brak odwagi na sesji, by zabrać głos w jakimkolwiek temacie, w kuluarach dość jasno wypowiadają się, że starosta w tej kadencji przerósł samego siebie.

Co w tej kadencji zrobiono źle, a co udało się zrobić?

- Mamy kryzys i trudną sytuację na rynku pracy, dlatego uważam, że każda inwestycja, którą zrealizował powiat w tej kadencji jest sukcesem. Jednak jest wiele niepokojących spraw. Po pierwsze szkoda, że zarząd dopiero pod koniec tej kadencji zajął się problemem demografii. Co z bezrobociem, co z nowymi miejscami pracy? Te problemy w dalszym ciągu są aktualne. Czy udało się przyciągnąć inwestorów? Niestety, nie widzę tutaj współpracy pomiędzy starostą oraz burmistrzem. Czy udało nam się wzmocnić pozycję naszego powiatu w województwie opolskim? Moim zdaniem, nie. Nie dostrzegłem również, abyśmy o to w sposób należyty zabiegali. Bardzo niepokoi fakt, że dwie gminy naszego powiatu, tj. Grodków i Lewin Brzeski, nie weszły w skład naszego subregionu. Zastanawiające jest, dlaczego nikt nie chciał dołączyć się do naszego subregionu? Doprowadzenie tak naprawdę do wyjścia dwóch gmin z powiatu brzeskiego, w momencie możliwości ubiegania się o kolejne środki unijne, w przyszłości może spowodować poważne zachwianie w zrównoważonym rozwoju całego powiatu. Jest to efekt braku dostatecznych działań w silnym odnalezieniu się powiatu brzeskiego w województwie opolskim.

A co z drogami i innymi inwestycjami?

- Jeżeli chodzi o drogi, w tym tzw. schetynówki, to tylko powiat brzeski nie złożył aplikacji na to zadanie. Za to na liście rankingowej znalazły się po dwa zadania powiatów: głubczyckiego, kędzierzyńsko - kozielskiego, kluczborskiego, oleskiego oraz po jednym projekcie powiatów: krapkowickiego, namysłowskiego, nyskiego, opolskiego i prudnickiego, a największa dotacja - prawie 3 mln złotych - trafi do Kluczborka na remont 14-kilometrowego odcinka drogi powiatowej Byczyna - Bruny. Wielką szkodą jest brak przynajmniej jednego projektu ze strony powiatu brzeskiego. Tym bardziej, że na drogach powiatowych jest co robić.

Kolejna rzecz to nieuzasadniona pobłażliwość wobec inwestorów i niedostateczne egzekwowanie odszkodowań, kar umownych od znanych wszystkim firm, energicznie rozpychających się na naszym rynku. Dotyczy to inwestycji m.in. w szkołach ponadgimnazjalnych, jak również inwestycji w Brzeskim Centrum Medycznym. Mimo że upłynęło wiele miesięcy od przeglądów gwarancyjnych, uchybienia i usterki nie zostały do dziś w większości wyeliminowane. Czy powiat jest na tyle bogaty, by pozwolić sobie na nieegzekwowanie wielu tysięcy złotych i kto odpowie za te niedociągnięcia?

Widać zewnętrzne zmiany elewacji wielu szkół podległych powiatowi oraz Brzeskiego Centrum Medycznego, wymianę okien, wymianę dachów. Wybudowano boiska szkolne typu „Orlik”, gdzie młodzież może kopać piłkę. To wszystko wpływa na poprawę estetyki i nie można kwestionować podjętego wysiłku. Jednak szkoda, że te inwestycje mają tak wiele błędów wykonawczych czy usterek, a dzisiaj wiadomo na przykład, dlaczego w brzeskim szpitalu do tej pory nie ma dostatecznie ciepłej wody. Wiele spraw ujawniło się w trakcie kadencji, a trudnych tematów nie podejmowano. Zabrakło systemowego podejścia do wielu problemów. Zabrakło określenia listy zadań priorytetowych, o której sporządzenie wielokrotnie prosiłem. Wiele działań było podejmowanych na ostatnią chwilą i na tzw. „aferę”. Fajnie jest uczestniczyć w imprezach lub je organizować. Mistrzem w tym jest nasz starosta, ale to nie zmienia sytuacji naszego powiatu i jego mieszkańców.

Dziękuję za rozmowę.

Bogdan Kościńsk